4 lut 2015

O zmianach


Myślę, że jestem typem osadnika. Lubię się przywiązywać - do ludzi, do miejsc, do rytuałów. Dlatego zmiany nie są moją ulubioną rozrywką. Owszem, wiem, że są potrzebne. Że najczęściej wychodzą na dobre. A jednak - ciężko je znoszę.

Teraz zaś znoszę zmianę wyjątkowo źle. Bo też zmiana jest gwałtowna i niespodziewana, i bardzo, bardzo bolesna. Mój dział, dział najkoleżeńszych milusi z pracy na świecie, został zredukowany do połowy. Odeszły moje ukochane A. i G., odeszła E., która była naszym beniaminkiem. I chociaż wiem, że świetnie sobie poradzą, i wiem, że będziemy się nadal widywać poza pracą - to jednak poczucie pustki jest dojmujące. Jakby jakaś część naszego wspólnego organizmu została amputowana bez znieczulenia.

Co do mnie samej - nie wiem. Nie wiem, co będzie dalej. Być może czekają mnie kolejne zmiany. Cóż.

Psiakrew, cholera jasna (jak mawiał Alcest), jakoś sobie przecież poradzę. Tak myślę. Mam nadzieję przynajmniej. No.

16 komentarzy:

  1. Banał powiem - zmiany są dobre, jeśli oznaczają poprawę, rozwój. W tym przypadku - mówię o redukcji Twojego działu - na pewno tak powiedzieć nie można... :(
    Się porobiło. Fuj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dragonella: Ja wierzę, że to będzie początek dobrych zmian w sensie rozwoju zawodowego, że dziewczyny znajdą fajniejszą pracę.

      Ale tak w sensie czysto ludzkim - no... dupa :(

      Usuń
  2. Motyla noga!!! Wiem, jak się czujesz. Tez jestem typem osadnika :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Brommba: No, to rozumiesz mnie, Brommbo Droga...

      Usuń
  3. Czytam, znów zalewając się łzami… Ciężko z taką pustką żyć… jak w żałobie… ale z drugiej strony – jest też wdzięczność Bogu za to, że pozwolił na spędzenie choć takiego czasu z Wami, czasu, który wystarczył, by poznać i pokochać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @beniaminek: To prawda, nie każdemu w życiu zdarzają się takie spotkania, jak nam :) Jest za co Bogu dziękować :)

      A w moim sercu masz miejsce na zawsze :)

      Usuń
  4. Ej, no nie umarłam, do psa starego! :P Ogarnij się, wciągnij brzuch, zepnij dupę - wówczas się lepiej człowiek prezentuje ;) A w piątek dostarczam przyprawy, bo jak już pisałam, smutno i takie tam, ale zapasy trzeba uzupełniać ;)


    A poza tym to mi nadal w ch*j źle, że już bez Was, ale trzymam fason, żeby nie było - w końcu z Pragi jestem, nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Anonimowa G.: Już spinam i już wciągam!

      Poza tym beze mnie jesteś tylko fizycznie, pamiętaj. W sferze ducha jesteś na mnie po prostu skazana ;) Na wieki! :D

      Usuń