16 cze 2011

The Host of Serpahim

Wrzucam, bo jeszcze znowu zgubię. A są takie dni, kiedy muszę tego posłuchać na-tych-miast.

8 komentarzy:

  1. ha!
    przyszłam powiedzieć, że tego słuchałam na studiach, więc w erze przed mezozoicznej albo i jeszcze wcześniej. ;)

    Rzekłam.

    idę na rower:)

    OdpowiedzUsuń
  2. a jeszcze nie dodałam, ze kochałam podówczas pewnego młodziana, o stalowych oczach, więc takie wspomnienia to ja MRAUUU...;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli iż jestem trzysta lat opóźniona w stosunku do ery mezozoicznej ;) Gdyż na studiach to ja nie pamiętam, co słuchałam, ale chyba był to słynny hit "Bumszakala zostaw mego ptaka".

    OdpowiedzUsuń
  4. na studiach to słuchałaś strofy alcejskiej :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Też prawda ;) Choć po prawdzie strofy alcejskiej zaczęłam słuchać już w liceum ;) Taka wstydliwa przeszłość, niestetyż ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. przeszłość nas łączy ;) Albowiem ja również osiągałam świetne wyniki z języka starożytnego już w liceum. Na dodatek kochałam sie w moim łacinniku ! O ! :P

    OdpowiedzUsuń
  7. rany- jeden wpis, a ja już do dwóch miłości się przyznałam .... ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Spokojnie, ja trzymam gębę na kłódkę, Twoje wyznania są bezpieczne na mym publicznie dostępnym blogu ;)

    Ja się nie kochałam w mojej pani od łaciny, ale była ona i nadal jest moją idolką. W ramach młodzieńczej fascynacji zrobiłam nawet jej głowę z gliny ;) Do dziś jak się z nią rzadko bo rzadko, ale czasem widuję, to jest dla mnie nieustanną inspiracją.

    Kochałam się za to w swoim promotorze na studiach ;)

    OdpowiedzUsuń